XC70 był najlepiej sprzedającym się samochodem producenta w listopadzie na terenie Chin. A kiedy ten model zadebiutuje w Europie? „Pracujemy tak szybko, jak to możliwe, aby wprowadzić XC70 do Europy, ale to zajmie trochę czasu (…). Musimy przejść na elektronikę i oprogramowanie zgodne z zachodnimi standardami, bo stosowanie chińskiej technologii na Starym Kontynencie – lub w USA – jest niedopuszczalne. Kolejna rzecz to spełnienie europejskich norm bezpieczeństwa i emisji spalin” – tłumaczy w rozmowie z Automotive News Europe Håkan Samuelsson.
Serwis przypomina, że Volvo zrezygnowało z celu, którym było stanie się całkowicie elektryczną marką do roku 2030. Dyrektor generalny Volvo przyznaje, że szwedzki producent będzie potrzebował hybryd typu plug-in drugiej generacji jeszcze w latach 2035–2040. „(…) Ale do 2030 r. będziemy mieli naprawdę dobrą ofertę aut elektrycznych (BEV). Aby mieć obie opcje [BEV, PHEV – red.], a przy tym działać mądrze, przyjrzymy się temu, co możemy zapożyczyć od Grupy Geely. Tak właśnie zrobiliśmy z XC70, którego ofertę chcemy rozszerzyć na rynek europejski (…)” – przybliża przedstawiciel Volvo.
Szef Volvo zapewnia też, że szwedzka marka jest gotowa do powrotu na ścieżkę wzrostu w przyszłym roku – w 2025 pobicie rekordu z 2024 r. (763 389 szt.) okazało się niemożliwe. „(…) Straciliśmy na wolumenie sprzedaży EX30, naszego najlepiej sprzedającego się samochodu elektrycznego, kiedy przenieśliśmy produkcję tego małego SUV-a z Chin do Gandawy w Belgii (…)” – twierdzi Håkan Samuelsson, wymieniając to jako jeden z czynników odpowiedzialnych za spadek. Zakłada jednak, że w przyszłym roku modele EX30 (w 2024 r. był to trzeci najlepiej sprzedający się „elektryk” w Europie), EX90 i XC70 sprawią, że marka odnotuje wzrost.

Szwedzki producent opublikował raport finansowy za III kw. 2025 r., co przyczyniło się do wzrostu akcji Volvo o 40 proc. Z raportu wynika, że od lipca do września br. zysk operacyjny producenta osiągnął 6,4 mld koron szwedzkich, ale sami analitycy prognozowali, że będzie to 1,6 mld.
Przypomnijmy, że w polskim oddziale Volvo szykują się ważne zmiany personalne, które wejdą w życie 1 stycznia 2026 r. Arkadiusz Nowiński, który pracuje w globalnych strukturach koncernu jako prezes EMEA & APEC, a od 2008 r. do pierwszych miesięcy roku 2021 był szefem polskiego oddziału Volvo, zostanie po raz drugi dyrektorem zarządzającym Volvo Car Poland. Emil Dembiński, dotychczasowy szef VCP (a przed laty jego dyrektor finansowy) będzie zaś pełnił nadzór nad finansami klastra szwedzkiej marki, obejmującego m.in. Polskę, Turcję, Węgry, Czechy, Grecję, RPA, Australię, Indie, Japonię czy Tajlandię (to zresztą klaster, który znajdzie się pod skrzydłami Nowińskiego; klastry są nowym elementem strategii producenta, a ich zapowiadany cel stanowi m.in. wzmocnienie przewagi konkurencyjnej firmy).
Sam Arkadiusz Nowiński opowiadał niedawno w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, że Volvo pracuje obecnie nad rozwojem modelu subskrypcyjnego. „Klient nie musi przejmować się wartością rezydualną, odsprzedażą, serwisem czy oponami. Wystarczy miesięczna opłata za użytkowanie auta. To wygodne i przewidywalne. Chcemy oferować elastyczne formy korzystania z samochodu, dopasowane do potrzeb klientów w różnych krajach” – omawiał. Co ważne, już w 2017 r. Volvo – wraz z premierą modelu XC40 – wprowadziło abonament „Care by Volvo”, w ramach którego klient, uiszczając co miesiąc opłatę, miał dostęp do nowego auta, a przesiadka do kolejnego pojazdu była możliwa po 24 miesiącach.


