Po siedmiu latach pełnienia funkcji szefa BMW Oliver Zipse przekaże pałeczkę wieloletniemu współpracownikowi Milanowi Nedeljkovicowi. Choć wiadomość o przetasowaniach na najwyższych stanowiskach niemieckiego producenta może mieć niemałe znaczenie dla europejskiej branży motoryzacyjnej, sama w sobie nie stanowi niespodzianki, a to z prostej przyczyny.
Już w 2023 r., gdy BMW przedłużało kontrakt z Zipsem do 2026 r., marka „naciągnęła” własne wewnętrzne reguły, pozwalając doświadczonemu menedżerowi na kontynuowanie pracy po przekroczeniu 60-tki. Ogłoszona wymiana, do której oficjalnie dojdzie 13 maja następnego roku podczas corocznego generalnego zgromadzenia, była zatem oczekiwana już od pewnego czasu – nie było jasne natomiast, komu przypadnie scheda po obecnym prezesie.
Ostatecznie padło na firmowego szefa produkcji Milana Nedeljkovica, który rozpoczął karierę w BMW w 1993 r., od 2019 r. zasiadając w zarządzie firmy. 56-latek zacznie swoją kadencję w okresie dużych zmian związanych z odświeżeniem oferty modelowej – do końca 2027 r. Grupa BMW wypuści na rynek 40 nowych aut: modeli, ale także wersji po faceliftingu. – Milan Nedeljković cieszy się dużym szacunkiem i zaufaniem pracowników BMW. Z niecierpliwością oczekujemy kontynuacji długiej tradycji współpracy między Radą Zakładową a kierownictwem firmy, która jest fundamentem historii sukcesu BMW – przekazał w oficjalnym komunikacie Martin Kimmich, przewodniczący Globalnej Rady Zakładowej.
Kontrakt nowego szefa BMW będzie obowiązywał do 2031 r. A co z dalszymi losami ustępującego dyrektora? Jak podaje Reuters, niewykluczone, że Oliver Zipse po 35 latach spędzonych w BMW, dołączy do rady nadzorczej Airbusa, europejskiego producenta samolotów.
Fot. press.bmwgroup


