O pobiciu rezultatu sprzed 12 miesięcy zadecydowało tym razem jedynie 10 aut. Gorzej niż przed rokiem radziły sobie pojazdy osobowe – 49 tys. zarejestrowanych aut oznacza bowiem rezultat słabszy o 0,25 proc. Osłabienie dynamiki w osobówkach nadrabiały samochody użytkowe, które poprawiły wynik o 2,25 proc. do 5,9 tys. szt. Rekordowy udział w listopadzie osiągnęły dwie kategorie – „elektryki”, odpowiadające już za 10,1 proc. rejestracji oraz pojazdy chińskich producentów stanowiące 10,4 proc. łącznego wolumenu w tym okresie.
Pozycję sprzedażowego lidera w segmencie nowych aut osobowych obroniła Toyota, choć japoński producent nie ma specjalnych powodów do zadowolenia, bo 6,6 tys. szt. uzyskanych w listopadzie to o 32,7 proc. mniej niż rok temu, a przy tym rezultat tylko nieznacznie lepszy od wyników osiągniętych przez Skodę (5,9 tys.; +10,3 proc.). Podium uzupełnił Volkswagen (3,9 tys.; -2,82 proc.), za którym w komplecie uplasowali się przedstawiciele niemieckiego segmentu premium, kolejno Audi (2,8 tys.; +15,4 proc.), BMW (2,7 tys.; +23,3 proc.) oraz Mercedes (2,5 tys.; +5,6 proc.).
Słabo prezentowały się natomiast marki koreańskie: duże spadki notował zarówno Hyundai (2,2 tys.; -19,3 proc.), jak i siostrzana Kia (2 tys.; -26,7 proc.), która tym samym musiała uznać w listopadzie wyższość Renault (2,1 tys.; -7 proc.), a niewiele brakowało, by do mijanki doszło także za sprawą Dacii (1,95 tys.; -15,91 proc.).
Poważne problemy w ubiegłym miesiącu miały nie tylko Toyota oraz marki z Korei Południowej – nie najlepiej radziło sobie choćby Volvo, notujące słabą końcówkę roku (735 szt.; -32,9 proc.), tak samo zresztą jak Opel (796 szt.; -25,3 proc.), SEAT (231 szt.; -42,1 proc.), Suzuki (462 szt.; -45,5 proc.) czy Porsche (169 szt.; -35 proc.).
Więcej powodów do zadowolenia miały wybrane brandy Grupy Stellantis, przede wszystkim Citroen (746 szt.; +67,6 proc.) oraz Fiat (379 szt.; +187 proc), ale także Mazda (551 szt.; +32,8 proc.), Mini (220 szt.; +56 proc.) i Tesla (454 szt.; +98,2 proc.). Warto jednak nadmienić, że w większości przypadków znaczne wzrosty wskazanych brandów oznaczały raczej „powrót do żywych” po słabszym okresie – inaczej miały się z kolei sprawy w Cuprze (1,3 tys.; +43,6 proc.), która w kolejnych latach będzie najprawdopodobniej walczyła o lokatę wyższą niż 15.
O lepsze miejsca będą konkurowały także marki chińskie, na czele z MG (1,3 tys.), które rekordu sprzed dwóch miesięcy może nie powtórzyło, ale i tak zakończyło listopad z 11. wynikiem. Pięć „oczek” niżej, z 800 szt., kończyło BYD, ale uwagę zwraca także rosnąca siła marek nalężących do koncernu Chery – Omody (680 szt.), Jaecoo (611 szt.) oraz samego Chery (431 szt.), które nie tylko przegoniło firmę Leapmotor (423 szt.), ale też zbliżyło się na dystans kilkudziesięciu sztuk do obecnego znacznie dłużej na rynku BAIC-a (486 szt.).
Jeśli wierzyć dealerom, w przyszłym roku chińskie marki mogą przejąć nawet do 20 proc. rynku nowych aut. Pytanie, gdzie jest granica?


