Aktualności

Chery Tiggo 7. Na bogato

Gdy w grudniu zeszłego roku, po de facto trzech miesiącach poważnej sprzedaży, Chery zarejestrowało nad Wisłą niemal 1,3 tys. nowych aut, stało się dość jasne, że marka będzie gonić swoje dwie starsze stażem siostry: Omodę i Jaecoo. Po stronie Chery najważniejszym bodaj narzędziem w tym wyścigu ma być rodzinny SUV Tiggo 7.

Sukces tworzących jedną sieć O&J, które w 2025 r. zarejestrowały razem blisko 15 tys. nowych samochodów (dla zobrazowania kontekstu: to mniej więcej poziom Forda i o około jedną trzecią więcej niż Nissan, Peugeot czy Opel; oczywiście odnosząc się wyłącznie do osobówek), z jednej strony rozbudził apetyt, z drugiej – zrodził obawę, czy kolejna marka z tej samej stajni, do tego opierająca się na SUV-ach, nie będzie przypadkiem skutkować kanibalizacją każdej z sieci. No i? Na pełną weryfikację rzecz jasna za wcześnie, ale na tę chwilę Chery przyniosło dealerom (będącym w zdecydowanej większości także przedstawicielami duetu O&J) więcej dobrego niż złego, co widać najlepiej właśnie w sprzedaży.

Zwyklejszy, nie najtańszy

Chery to w teorii najbardziej budżetowy brand spośród propozycji chińskiego giganta na polskim rynku (niektórzy wskazują tu analogię z rolą, jaką w Grupie VW odgrywa Skoda). Nie znaczy to bynajmniej, że Tiggo 7, SUV z segmentu C, plasujący się mniej więcej – zarówno gabarytowo, jak i cenowo – pośrodku oferty Chery, to typowy „tani chińczyk”. Mało tego, trudno orzec jednoznacznie, czy Tiggo 7 jest samochodem tanim – testowana przez nas spalinowa wersja prestige kosztuje katalogowo 154,9 tys. zł. Gdy w 2024 r. koncern Chery wchodził do Polski, szef rozwoju sieci Marcin Włodarczyk deklarował nam, że ambicją eksportowego producenta nie jest bycie najtańszym – atutem Chery miała być od początku relacja ceny i produktu, czyli ponadstandardowe w swojej klasie wyposażenie, nowe technologie, wygląd itd. O&J wpisują się w to co najmniej nieźle. A jak wypada marka matka?

Po pierwsze, i to raczej zaleta, Tiggo 7 nie da się pomylić na drodze z wewnętrzną konkurencją. W zestawieniu z Jaecoo 7 czy Omodą 5 Tiggo wygląda… po prostu bardziej zwyczajnie. Oglądając to auto z zewnątrz, bliżej mu do Qashqaia czy Kugi niż do mocno dizajnerskich „braci” – i już to pokazuje, że Chery ma trafiać do nieco innego klienta. A w środku? Tu również otrzymujemy dość stonowane, całkiem eleganckie i przestronne wnętrze, ale – jak przystało na markę z Państwa Środka – naszpikowane nowoczesnymi rozwiązaniami. W sprawdzanej przez nas, najwyższej konfiguracji otrzymujemy m.in. wyświetlacz head-up, fotel kierowcy z pamięcią ustawień, otwierane na całej długości okno panoramiczne, elektronicznie sterowaną klapę bagażnika i terenowe tryby jazdy (skórzaną tapicerkę, kamerę 540o czy indukcyjną ładowarkę znajdziemy już w niższej wersji).

Sygnalizowaliśmy już, że jeździliśmy Tiggo 7 ICE, a więc modelem z klasycznym silnikiem spalinowym, konkretnie – 1,6 T-GDI o mocy 147 KM z automatyczną 7-biegową, dwusprzęgłową skrzynią. Dodatkowym atutem (dostępnym wyłącznie w wersji prestige) był napęd na cztery koła. Wrażenia? Przyspieszenie, prowadzenie, wspomaganie jazdy – trudno mieć tutaj większe zastrzeżenia, oczywiście oceniając to w ramach danej klasy, czyli bądź co bądź budżetowego C-SUV-a, który ma zmieścić i w miarę komfortowo przewieźć 5-osobową rodzinę. Z rzeczy do poprawy – wyciszenie, bo jadąc powyżej 100 km na godzinę, w środku robi się naprawdę głośno.

Dealer prawdę ci powie

Na koniec wróćmy do ceny. Przywołane 154,9 tys. zł z katalogu stało się już nieaktualne, bo obecnie – w ramach wyprzedaży rocznika – możemy dostać najbogatszą wersję Tiggo 7 ICE za 136,9 tys. zł (i to niezależnie do wybranego lakieru; wersja najtańsza – z automatyczną skrzynią, kamerą cofania i 24-calowym podwójnym ekranem, to
w tej chwili 106,9 tys. zł). Mniej niż 140 tys. zł za nieźle wyglądającego i bardzo dobrze wyposażonego SUV-a z napędem AWD? Albo inaczej: w captivowym leasingu z ratą rzędu 1350 zł netto (przy ~30-proc. wpłacie własnej i 4-letniej umowie). Nie brzmi źle, choć jeśli ktoś szuka tańszego samochodu, znajdzie bez problemu: MG HS, czyli większy (gabarytowo bliższy choćby Toyocie RAV4) SUV o mocy 170 KM oferowany jest (również w promocji) za niecałe 123 tys. zł, tyle że tutaj nie uświadczymy m.in. panoramicznego dachu czy napędu na obie osie.

Podsumowując, Tiggo 7 to atrakcyjny cenowo SUV, ale w wersji „na bogato” (to samo można by zresztą napisać o całej gamie Chery). Na razie działa nienajgorzej, bo od wprowadzenia do oferty do końca stycznia br. zarejestrowano w Polsce blisko 950 egzemplarzy tego modelu (ICE oraz plug-in, bo i taki, zresztą bardziej popularny, wariant znajdziemy w salonach). Patrząc na tempo, w jakim ma się rozwijać sieć Chery (chęć podwojenia do końca roku aktualnego stanu posiadania) i – co może nawet ważniejsze – słysząc pozytywne głosy na temat współpracy z importerem, które płyną od dealerów, należy obstawiać, że to nie tyle ostatnie słowo, co… wstęp do dłuższej prelekcji.

Skontaktuj się z autorem
Tomasz Betka Linkedin
redaktor naczelny miesięcznika "Dealer"
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Dealer z kujawsko-pomorskiego z nowym salonem Kii pod Warszawą
Redakcja
19/8/2026
Aktualności
Sebastian Misiuna. Stalowy byk
Redakcja
19/8/2026
Aktualności
Rząd UK rozważy osłabienie wymogów emisyjnych
Redakcja
17/8/2026
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.